Ten rozdział dedykuję pannie Ktoś. ;D Czyli też Roxanne. Dzięki ci, że uważasz moje wypociny za coś. xD Jesteś pierwszą osobą, która skomentowała posty. Kocham twojego bloga i Domi. <3 Jeszcze raz dzieki. ;*
~*~
Wracała w ciszy, myśląc czy wciąż jest złym człowiekiem.
Przecież chciała tylko się zemścić. On chciał ją zgwałcić, wykorzystać, a
później zostawić na pastwę losu. Ale nie, Syriusz ją uratował. Na wspomnienie
chłopaka Dorcas, uśmiechnęła się pod nosem i wypuściła ciężko powietrze. Zatrzymała
się przed portretem i z torebki wyjęła swoje ubranie wizytowe. Założyła na
siebie żółtą kreację, na ramiączka. Zaczęła układać swoje czarne długie włosy
żeby powrócił do normalności. Okryła się jeszcze brązową szatą, żeby ukryć
liczne zadrapania na jej ramienu.
- Lumos!- szepnęła
cicho, wyciągając różdżkę, gdzie z końca pojawiło się słabe, jasne światło.
- No, no, no. Patrzcie kogo my tu mamyy? Nasza
najseksowniejsza Dorcas.
- Łapa?
- Taaak, zgadła dziewczynka. – Poczym powtórzył formułę
zaklęcia wypowiedzianego przez Dori. Jego nieobecny wyraz twarzy, ukazało blade
światło wychodzące z końca jego czarnej różdżki.
- Co ty tu robisz Black? Fajna piżamka. – Prawda, piżama
Łapy była „fajna”. Był odziany w niebieską piżamę w czarne łapy. Dostał ją od
dziewczyn pod choinkę jakiś rok temu, oczywiście później z nią zerwał, dając
wymówkę, że to przez tą brzydką piżamę.
- Dzęękuuuje, najdrooższaa.
- Co ci jest? Black czy ty jesteś najarany?
- Dorcas chce ci coś powiedzieć od dłuższego czasu.
- Tak, słucham?
- Nigdy nie wiedziałem jak ci to powiedzieć.
- Mów dalej.- Z każdą kolejną odpowiedzią, przybliżała się
do niego, tak że teraz stała kilka centymetrów od jego twarzy.
- Nigdy nie.. nigdyyy, niee…
- Powiedz to. Powiedz, a będę całkowicie twoja. – jej usta
od jego dzieliły milimetry.
- Bo ja, no. No bo ty…
- Powiedz to w końcu, Black!- już chciała złączyć swoje usta
z jego ustami, gdy on nagle powiedział.
- No bo masz strasznie duże cycki.
- ŻE CO?! Jesteś głupi! Spierdalaj, Black! – i wyminęła go,
wchodząc już do cichego pokoju wspólnego, w którym panował bałagan, a w
powietrzu uniósił się zapach wypalonych papierosów, pomieszany z winem.
~*~
- Choć, Ems.
- No idę, idę.
- Panie, witam was w waszym dormitorium. Pobędziemy tu
trochę.- powiedział Matty, który już otworzył drzwi do dormitorium Janny,
Emily, Dorcas i Lily, przepuszczając je przodem, jako to na dżentelmena
przystało. Janny, pociągnęła Emily za rękę, poczym weszła do pokoju z czterema
łóżkami i zajęła jedno z nich.
- Matty, to co teraz będziemy robić?- powiedziała
kokietarnie Janny, trzepocząc rzęsami.
- Może zaczniemy od Emily – Wziął Ems za rękę i przyciągnął
ją do siebie jak najbliżej. Później pocałował ją namiętnym pocałunkiem, który odwzajemniła.
Janny siedziała na aksamitnej pościeli i
z uwagą obserwowała całującą się parę. Czuła zazdrość, ale kiedy zobaczyła, że
ich pocałaunki się coraz to bardziej zgłębiają, poczuła wściekłość. Gwałtownie
wstała i podeszła do Matty’ego od tyłu, zawieszając się na jego szyij.
- Może chodźmy na łóźko. – Wyszeptała mu do ucha, a on
przerwał pocałunek z Emily i spojrzał na nią z łobuzerskim uśmieszkiem.
Janny wiedziała co ma robić, była już doświadzczona. Widząc,
że chłopak w końcu zwrócił na nią uwagę, zaczęłą odpinać guziki od swojej
biało-przezroczytej koszuli. Kiedy tylko pozbyła się zbędnej koszuli, od razu
złapała go za kark i zaczęła składać na jego szyi pocałunki. Przerwała po kilku
minutach, przypominając sobie, że nie znajduje się w tym pomieszczeniu sama.
Emily stała obok nich i czekała na jakikolwiek ruch z ich strony. Matty zdjął
swój t-shirt, pokazując przy tym swoją wyrzeźbioną klatkę piersiową.
Janny wiedziała już co ma zrobić by bardziej podniecić
chłopaka. Złapała Emily za podbródek i złożyła na jej ustach delikatny
pocałunek. Dziewczyna była zaskoczona i na początku nie odwzajemniła pocałunku.
Janny kiedy tylko poczuła, że Emily się nie opiera, wsunęła jej język, badając
przestrzeń jamy ustnej. Janny poczuła motylki w brzuchu, a ciepło oblało jej
ciało. Zapragnęła więcej Emily, zapragnęła jej, dziewczyny, najbliższej
przyjaciółki i współlokatorki. Czy ona nie…? Nie, niemożliwe. A może?
- Wow, jestem już rozgrzany i gotowy do akcji. Chodźcie.
- Matty złapał obie dziewczyny za ręką i
położył na łóżku.
Każdą obdarował
soczystym pocałunkiem, na dłużej zatrzymał się na Emily, której nie
przeszkadzało to. Janny zauważyła to, że Matty ma haka na jej przyjaciółkę, a
nie na nią. Ale ją to nie obchodziło. Czuła się zazdrosna, nie o niego, lecz o
nią.
- Czas na szaleństwo.
~*~
Dorcas zostawiła upitego i zajaranego Syriusza, zupełnie
samego i nie miała za to do siebie żalu. Obraził jej autorytet, a tak właściwie
powiedział komplement. Nie każda dziewczyna słyszy od Syriusza, że ma duże
cycki. Choć były to miłe słowa, to i tak odebrała je jako negatywne. Chciała
usłyszeć coś innego, choć do końca nie jest pewna co. Szła spilarnymi schodami
do swojego dormitorium, ale kiedy zaszłą to usłyszała odgłosy sapania, i
pokrzykiwania. Nie pytała o nic więcej, poszła dalej. Już wyobrażała sobie co
dzieje się w jej pokoju, tylko teraz nie ma gdzie spać. Nie wiedziała, ale
jedynym wyjściem było iść do dormitorium huncwotów. Zapukała dwa razy, nikt nie
odpowiadał. Zapukała jeszcze cztery razy, ale znów na marne. W końcu nie
wytrzymała i z całej siły, trzasnęła otwartą dłonią w drewniane drzwi, aż się
zatrzęsły pod wpływem mocnych uderzeń. Usłyszała dźwięki tłuczonego się szkła i
przed jej oczami stanął James Potter.
- Dorcas?
- Potter?
- Co ty tu robisz? – Był w okropnym stanie. Tylko jego
fryzura była w normalnym stanie, czyli w nieładzie. Oczy miał podkrążone, jakby
nie spał godzinami, jego cera była blada, a koszula zgnieciona i brudna.
- Nie wierzę, że to mówię, ale czy mogę u was przenocować?
Moje dormitorium jest z a j ę t e . –
Ostanie słowo specjalnie zaakcentowała, tak żeby James się domyślił o co
chodzi. I się domyślił.
- Wchodź, ale muszę cię ostrzec.
- Przed czym?
- Przed Remusem. Jak na razie, nieźle mu odbija, ale za
kilka minut padnie.
- Niech zgadnę. Zioło zapalił?
- Skąd wiesz?
- Spotkałam Syriusza przed portretem Grubej Damy.
- Poradzi sobie. Zapraszam. – Otworzył szerzej drzwi.
- Dziękuje.
Dormitoriu huncwotów było w opłakanym stanie. Po podłodze
walały się śmieci i brudna bielizna, pomieszana z czystą. Każda pościel była na
ziemi, a włoku łóżka były rozbite wazony, czy też lampy nocne. Dorcas nadal
badała pomieszczenie, gdy nagle z łazienki wyskoczył Remus, nagi.
- Aaa! – krzyknęła Dorcas, poczym zasłoniła oczy, własnymi
dłońmi.
- Remus, ty pojebie! – James wziął prześcieradło z
pierwszego łóźka i zakrył tańczącego Remusa.
- I'm bringing sexy
back! Them other boys they don't know how to act!* - krzyczał na cały głos
i odtrącał Jamesa, który próbował zażucić na niego prześcieradło.
- Dorcas! Pomóż mi!
- POJEBAŁO CIĘ! NIE MAM OCHOTY OGLĄDAĆ JEGO KUTASA!
- CHODŹ TU, NATYCHMIAST!
- No dobra. – odsłoniła oczy, a to co zobaczyła jej wcale
nie pocieszyło. James chodzący z prześcieradłem za gołym Remusem, tak nikt by
się tego nie spodziewał. Wszyscy wiedzą, jacy są huncwoci, ale chyba tylko ona
poznała ich naprawdę. Podeszła do Remusa i przytrzymała go za ręce, a on wciąż
się wyrywał i śpiewał coraz to głośniej.
-Come here girl, go
head be gone with it! Come to the back, go head be gone with it!
Nie wytrzymał, oczy się mu zamknęły i bezwładnie opadł na
ziemie. Dorcas w ostatniej chwili złapała go za ramiona, a James wykorzystał tą
chwile i okrył go prześcieradłem.
- Nareście. – odparł James i wziął Remusa za nogi. Wraz z
Dorcas zaniósł go na łóżko.
- Jestem padnięta. Wiesz może trzeba go przykryć czymś?
- Hah, racja. – I wziął poduszkę, rzucając niedbale na jego „kryształy”.
Nie wytrzymali, zaczęli się śmiać, głośno, tak że brakowało im tchu. Dorcas
była zdziwiona zachowaniem Lily, jak go tu nie lubić. Dobra, był niekiedy
wnerwiający i upierdliwy, ale teraz przy Dorcas zachowywał się normalnie.
Kiedy
już Dorcas złapała tchu zapytała:
-To gdzie będę spać?
- Możesz na łóżku Petera lub Syriusza. Jak wolisz to ze mną,
ale Lily będzie zazdrosna.
- Jasne, będzie załamana.
- Dokładnie. Jej twarz przybierze taki sam kolor jaki jej
włosy!
- Haha. Ona też przybiera taki kolor jak się rumieni.
- Serio?
- No, do dziś pamiętam jak opowiadała mi o tym jak straciła
dziewi… - Dopiero teraz zrozumiała. Powiedziała za dużo.
- CO?! – twarz Jamesa przybrała niebezpiecznych rysy.
- Przepraszam, ale ze mnie papla. Nie mów nikomu. Proszę.
- LILY NIE JEST DZIEWICĄ!
- James przestań.
- NIE, TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! Z KIM? KIEDY? JAK?
DLACZCEGO?!
- PRZESTAŃ! – James się uspokoił, wciąż ciężko pobierając
powietrze do płuc. Dorcas wiedziała co ma zrobić. Podeszła do niego i go
objęła. Nie jako dziewczyna, która za nim szaleje tylko jak przyjaciółka. Drzwi
do dormitorium się spokojnie i po cichu otworzyły, a z nich wystawała jakaś
nieznana głowa. James i Dorcas nie słyszeli włamywacza i wciąż stali na środku
pokoju, obejmując się. Ciekawski, wyjął stary aparat i zrobił im zdjęcie. Jutro
cały Hogwart będzie o tym wiedział. Cicho się schował i zamknął drzwi.
James i Dorcas oprzytomnieli i odsunęli się od siebie po
dłużej chwili.
- Emm, może chcesz spać na Syriuszu łóżku? Na Petera łóżku
nie polecam spać.
- Heh, racja. Okej, a co jak Syriusz wróci?
- On to jest tak jebnięty, że podłoga będzie dla niego chmurą
w niebie.
- Ok. Mi to pasuje. Chodźmy spać.
- Masz rację, chodźmy.
I położyli się, na wybranych łóżkach, po czym bez słowa
poszli spać.
~*~*~
*Justin Timberlake - Sexyback
Hahaha. Rozdział świetny. Tak romantycznie.. A tu nagle, że ma duże cycki ! Leżę ze śmiechu ! Hahah. Albo ta orgia, super lesbijka ! ^^ Ale wszystko przebija narajany Remus ! HAHHAH. Napisz kiedyś coś jak się wszyscy narajają ! ;D Z kim Lilka straciła dziewictwo ?! ;o Podoba mi sie to, że nie jest taka święta. I kto nakrył James'a i Dori ? ;3 Uwielbiam twój styl pisania i pomysły ! Chcę jak najszybciej nn ;* Dziękuję za dedykację ! Nie spodziewałam się ! <333 Ale się rozpisałam ;_;
OdpowiedzUsuńA jednak umiesz pisać :D Dzięki za dedykację i pisz dalej :*
OdpowiedzUsuń-Magik :P <3 <3 <3
No i teraz możesz komentować. <3
UsuńMogę i bede i nikt mi ust nie zamknie :P
OdpowiedzUsuńhaha.. <3 Magik rządzi. <3
OdpowiedzUsuń