sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 3



Dorcas,  otworzyła drzwi od przedziału i bez słowa usiadła naprzeciwko Syriusza, tuż obok Janny. Wszyscy się na nią patrzyli z wyczekiwaniem, aż w końcu coś powie. Ale kiedy milczenie ze strony dziewczyny się ciągle przedłużało, Łapa postanowił zacząć:
- No, to co w końcu chciał ten chłopak?- patrzył na dziewczynę, która drgnęła lekko. Nie żałowała tego co zrobiła, po prostu nie chciała się przyznać do tego, że wyszła z nieznajomym kolesiem, by później się z nim bzykać w toalecie. Jak to brzmi? Boi się, że przyjmą to tak jakby stała się szmatą, która puszcza się na lewo i prawo, a wiemy, że tylko jedna osoba może tak robić, czyli Janny. Oczywiście Dorcas, robiła to o wiele więcej razy i, również z przypadkowymi osobami, ale jak wyszła z przedziału nie robiła to z nikim od 2 dni, aż tu nagle jak wraca po sześciu minutach już zaliczyła. Wszyscy się na nią patrzyli, z wyczekiwaniem na odpowiedź, aż w końcu powiedziała  z lekką chrypą w głosie:
- Nic ciekawego, po prostu zaprowadził mnie do pani McGonagall- zarumieniła się wypowiadając te słowa. Od razu przypomniało jej się co się stało kilka minut temu. Już się nikt nie pytał bo zauważyli, że Dorcas nie ma ochoty na rozmowy, ale za to Syriusz nie mógł się przestać na nią patrzeć. Dopiero po chwili się zorientował, że Dorcas nie miała krawatu jak wychodziła z przedziału, a teraz nagle jest w niego odziana w kolorze złoto-czerwony, czyli barwy domu, Gryffindoru, domu do którego należą, a do tego ta część odzieży jest męska. Otworzył szerzej oczy, jakby nie mógł uwierzyć, że ona mogła kogoś tak skokietować , że on oddał jej swój krawat. Lubi Dorcas, nawet chciały ją bliżej poznać. Jej czarne długie włosy, kręcone przy końcach, swobodnie opadały na jej plecy, a do tego jak się uśmiechała, nie dość, że pokazywała przy tym swoje proste i białe zęby, to robiły jej się urocze dołeczki, tuż pod zaróżowiałymi policzkami.
- Hah, wiecie co jest najśmieszniejsze.-zaczął Syriusz, zwracając się do reszty.
- Tak, Łapo. Czym chcesz nas zafascynować?- rzekł James, wciąż patrząc się na Rudą, która nawet nie zwracała na niego uwagi. Po raz kolejny dotknął swojego policzka, a kącik jego ust ruszył lekko do góry. Zauważył, że Janny wciąż mu się z ciekawości przygląda, a on tylko odpowiadał na jej spojrzenie lekkim uśmiechem. Ta dziewczyna mogła się mu przydać. Taka myśl przyszła do głowy Rogaczowi, ale później ją zrealizuje. Teraz czeka, na wymowę Łapy.
- A tym, że Dorcas posiada piękny, męski krawat, a jak sobie przypominam to, przed wyjściem z tym chłopakiem go nie posiadała.- kiedy skończył mówić te zdanie wszystkie oczy, zwróciły się ku Dorcas.
- Dorcas, co to ma znaczyć? Kogo jest ten krawat?- zapytała się Lily, która od dłuższego czasu siedziała cicho.
- Eeeee…..t-t-to, jest kraw-wat Remusa- powiedziała speszona czarnowłosa. Co teraz o niej wszyscy pomyślą? W końcu Janny, która od dłuższego czasu przypatrywała się dziewczynie postanowiła wreszcie się wypowiedzieć:
- Uuu, czy nasza grzeczna Dorcas zaszalała?
Nie było dane jej odpowiedzieć, ponieważ drzwi od przedziału otworzyły się, a stanął w nich, nie kto inny jak Remus. Był zdziwiony, że nikt go nie powitał, czy też nie spytał o zebranie, wręcz przeciwnie, wszystkie oczy były zwrócone w jego kierunku i to tak jakby oni oczekiwali odpowiedzi na niezadane pytania, ale gdy jego wzrok skrzyżował się z Dorcas, od razu pojął o co chodzi.
- To nie tak jak myślicie.- zaczął, ale nie dane mu było dokończenie, ponieważ pociąg zaczął zwalniać, a za szybą zaczął się pojawiać krajobraz Hogwartu. Remus, pospiesznie złapał swój kufer i mając zamiar wychodzić, powiedział- Wszystko się wyjaśni w Pokoju Wspólnym. Musze lecieć, obowiązki. – więc, jak powiedział, wyszedł, ale nie zauważył, że pewna dziewczyna patrzy na niego tęsknym wzrokiem.
Wszyscy w milczeniu zdejmowali kufry z półek i wypakowywali szaty, by się w nie przebrać. Emily, która przez całą podróż nie odezwała się ani słowem, w końcu powiedziała:
- A gdzie my się mamy przebrać?
- Nam nie przeszkadza wasze towarzystwo. Ale trochę tu ciasno. Peter idź stąd! – powiedział Black
- Jak śmiesz do niego tak mówić.- krzyknęła, tym razem, Dorcas.- Peterze, możesz zostać, niech Black wyjdzie i zrobi o wiele więcej przestrzeni dla nas.
- Ej, Czarna. Niech wszyscy zostaną, zmieścimy się.- powiedziała Janny, która zdjęła koszulkę tuż przed buzią Rogacza, pokazując mu przy tym swój koronkowy stanik w kropki, który zakrywał jej okrągłe i duże piersi. Każdy, facet, nawet sam Peter, pragnął ich dotknąć i pieścić do końca wszystkich dni.
- No, co? Na co czekacie?- zapytała zdziwiona Janny, ale oczywiście wiedziała o co chodzi, a widząc minę Rogacza, zdobyła punkt przewagi nad Lily. Wszyscy jak na polecenie zaczęli się rozbierać, dziewczyny, które zostawały w samych stanikach i chłopcy, którzy pokazywali swój kaloryfer. Tylko Peter był lekko zażenowany, więc wcisnął się w głąb przedziału i po kryjomu zmienił szybko koszulkę. Prawie wszyscy pozbyli się jakiejś części odzieży, można by było stwierdzić, że mają zamiar stworzyć jakąś orgie. Lily, która bez słowa zdjęła koszulkę i szybko nakryła się szkolną szatą, przebrała się tak aby nikt jej nie zauważył, a tak naprawdę nie chciała żeby widział ją sam, James Potter. Powiedzmy, że jest trochę zawstydzona, tym, że ma brzydszą figurę od jej przyjaciółki, Janny, która ma idealne wycięcie w tali, duży biust i piękną buzię, a ona? Rude włosy, piegi na całej twarzy i zielone oczy. Sama niekiedy się dziwiła, dlaczego sławny szukający się nią zainteresował. Przecież prawie wszystkie dziewczyny miały na niego ochotę, zrobiłyby wszystko, byle by się nimi zainteresował. Jego okulary, które non stop spadały mu z nosa, jego nieład na głowie i jego orzechowe oczy, są rzeczami najbardziej pożądanymi przez prawie wszystkie dziewczyny, ale on nie zwraca na nie uwagi.
- Dorcas, skarbie. Czemu się nie przebierasz?- powiedział Syriusz, który już dawno się przebrał i teraz czekał na resztę. To prawda, Dorcas siedziała i czekała, aż wszyscy się przebiorą i stąd wyjdą, żeby ona w końcu mogła również tego dokonać. Nie chciała ściągać krawatu Lunatyka, bo dobrze wiedziała, że kryje się pod nim malinka, którą nie chciała odsłonić przed przyjaciółmi. Pociąg już całkowicie stanął na stacji Hogsmade, a w oddali było wydać powozy, które miały zawieść ich do Hogwartu.
- Spokojnie, Black. Poradzę sobie. Poczekam, aż wy się przebierzecie i stąd wyjdziecie.- po czym uśmiechnęła się sztucznie do Syriusza.
- Dobra, ja jestem gotowa.- rzekła Janny i zapakowała swoje rzeczy do kufra.
- Ja, też. To idziesz z nami Dori?- zapytała Ruda, która wzięła swój kufer, w pełni gotowości do wyjścia.
- Nie idźcie. Dołączę do was później.
- Okej, do zobaczenia na uczcie. – Dorcas, dostała całusa w policzek od Rudej, i patrzyła jak wszyscy wychodzą z przedziału. Kiedy drzwi zostały zamknięte przez Petera, Dorcas od razu podeszła do kufra , wyciągnęła różdżkę i mruknęła cicho pod nosem zaklęcie, które zasłoniło każde okno, czy szybę. Podniosłą ręce i ściągnęła z siebie górną część odzieży, aż tu nagle drzwi od przedziału się otworzyły. Dorcas już miała zamiar krzyknąć na nie kulturę osoby, która nie umie pukać, ale nie dane jej było nic powiedzieć, bo jej usta zostały zamknięte przez długi i namiętny pocałunek. Czarnowłosa nie wiedząc czemu, oddawała ten pocałunek z taką samą zachłannością. Kiedy, w końcu nieznana jej osoba przerwała pocałunek i Dorcas zaczęła otwierać oczy, nie wiedzieć dlaczego, ale pomyślała, że przed nią stoi Syriusz. Niestety, przed nią stał Zahn, który teraz szczerzył się, a w jego brązowych oczach znowu można było zauważyć te tańczące iskierki.
- Zahn? Co ty tu robisz?
- Jak to co? Przerwano nam takie piękne chwile. Może dokończymy to?- i nie czekając na jej odpowiedz, wpił się w jej malinowe usta, tak gwałtownie, że dziewczyna o mało co nie przewróciła się o stojący za nią kufer. Nie chciała tego powtarzać teraz, może kiedyś tak, ale nie teraz. Chce dojechać do Hogwartu, zjeść kolację i iść do dormitorium, gdzie czeka na nią miękkie i czyściutkie łóżko. Chłopak zaczął ją coraz zachłanniej całować, wsuwając przy tym swój język do jej ust, oraz jego ręce gładziły jej plecy, aż doszły do pośladków, które złapał obiema dłońmi i mocno ugniatał. Dorcas, natychmiast odepchnęła Zahna.
- Nie, nie teraz. Może kiedy indziej, teraz jestem zmęczona.
- Ale ja chcę zrobić to TERAZ!- wycedził przez zęby, wzbudzając strach w Czarnej. Rzucił się na nią tak nagle, że dziewczyna zaczęła piszczeć i go odpychać od siebie, natomiast on zaczął ściągać z niej spodnie, a kiedy doszedł do majtek, zajął się swoją częścią odzieży. Dziewczyna posiadając chwile wdechu, zaczęła krzyczeć. Kiedy chłopak znów powrócił do niej, całkiem już nago, zatkał jej jedną ręką usta, a drugą zaczął zdejmować jej ostatnią część bielizny. Kiedy miał zamiar wadzić jej swojego prężącego się do gotowości „przyjaciela”, to drzwi przedziału otworzyły się tak mocno, że szyba w nich pękła na drobne kawałki. Dorcas, która płakała, usłyszała wypowiedzane zaklęcie Petrificus Totalus, i później spadającego Zahna na podłogę. Dziewczyna, która miała potargane włosy i cała się drżała otworzyła oczy, a przed sobą zobaczyła stojącego z różdżką Syriusza.
- Jezu, nic ci nie jest?- zapytał.
- J-j-jestem na-a-aga.- powiedziała Dorcas, która nie była w tej dwuznacznej sytuacji skrępowana, wręcz przeciwnie, poczuła się bezpiecznie i choć stała przed nim nago, nie wstydziła się, że bada ją swymi błękitno-lazurowymi oczami.
- Ubierz się i chodźmy na ucztę.
Zbierał z podłogi jej porozrzucane ubrania i podawał jej po kolei. Kiedy dziewczyny była w pełni ubrana, nie mogła spojrzeć chłopakowi w oczy. Na swoich zaróżowiałych policzkach miała rozmazany tusz, który toczył się razem ze łzami, jej usta drżały, tak jak ona sama, a włosy miała w nieładzie. Choć wyglądała tragicznie to nadal była piękną dziewczyną, którą ktoś chciał zranić.
- Dziękuję.- odezwała się po chwili. Ominęła Zahna, który leżał sparaliżowany na zimnej podłodze i podeszła do Łapy.
- Nie ma za co.- i nie mogąc się powstrzymać, spojrzał w biust dziewczyny. Kącik jego ust poszedł ku górze, a kiedy jego wzrok zaczął się przesuwać w stronę jej oczu, nagle zatrzymał się na malince, gdzie niegdyś była zasłonięta przez krawat. Jego oczy zaczęły szukać krawata Lunatyka, ale na marne. Ten łajdak pewnie wsadził go sobie w dupę, żeby z podniecenia nie popuścić. Syriusz poluzował swój krawat, poczym przełożył go przez głowę.
- Co ty robisz?- zapytała zdziwiona Dorcas, kiedy Syriusz zaczął się do niej zbliżać. Stał naprzeciwko niej, tak, że mógł wdychać jej zapach perfum, następnie przełożył krawat przez czarne włosy, które pokrywały głowę, zdezorientowanej dziewczyny.
- Trzeba zasłonić tą malinkę, nie?- uśmiechnął się na widok zdezorientowanej Dorcas, a następnie wziął ją za jedną rękę, a drugą wziął jej kufer. Później przemierzali korytarz pociągu, a po chwili wyszli na świeże letnie powietrze, które okrywało całe Hogsmade, i wzbudzało w Dorcas kolejną tarcze bezpieczeństwa. Już słońce się chowało za horyzontem jeziora, a lampy zaczęły rzucać blade światło na chodnik.
- Dziękuje co za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Myślałam, że nieugięty Syriusz Black nikomu nie pomaga tylko bardziej pogrąża.- powiedziała Dorcas z uśmiechem na twarzy, bawiąc się przy tym krawatem.
- Ten palant chciał cię zgwałcić. Każdy by ingerował w takiej sytuacji.
Dorcas zamilkła. Jak doszli do ostatniej karety, Łapa otworzył drzwiczki i przepuścił dziewczynę, po czym sam wszedł. Teraz musieli czekać kilka minut zanim dojadą do ich domu, gdzie najprawdopodobniej trwa uczta.

1 komentarz:

  1. OMG ! Ale palant ! Ale Syriusz stoi na warcie ! ;D Kurczę ! Ale on słodki <3

    OdpowiedzUsuń