Dorcas, otworzyła
drzwi od przedziału i bez słowa usiadła naprzeciwko Syriusza, tuż obok Janny.
Wszyscy się na nią patrzyli z wyczekiwaniem, aż w końcu coś powie. Ale kiedy
milczenie ze strony dziewczyny się ciągle przedłużało, Łapa postanowił zacząć:
- No, to co w końcu chciał ten chłopak?- patrzył na
dziewczynę, która drgnęła lekko. Nie żałowała tego co zrobiła, po prostu nie
chciała się przyznać do tego, że wyszła z nieznajomym kolesiem, by później się
z nim bzykać w toalecie. Jak to brzmi? Boi się, że przyjmą to tak jakby stała
się szmatą, która puszcza się na lewo i prawo, a wiemy, że tylko jedna osoba
może tak robić, czyli Janny. Oczywiście Dorcas, robiła to o wiele więcej razy
i, również z przypadkowymi osobami, ale jak wyszła z przedziału nie robiła to z
nikim od 2 dni, aż tu nagle jak wraca po sześciu minutach już zaliczyła.
Wszyscy się na nią patrzyli, z wyczekiwaniem na odpowiedź, aż w końcu
powiedziała z lekką chrypą w głosie:
- Nic ciekawego, po prostu zaprowadził mnie do pani
McGonagall- zarumieniła się wypowiadając te słowa. Od razu przypomniało jej się
co się stało kilka minut temu. Już się nikt nie pytał bo zauważyli, że Dorcas
nie ma ochoty na rozmowy, ale za to Syriusz nie mógł się przestać na nią
patrzeć. Dopiero po chwili się zorientował, że Dorcas nie miała krawatu jak
wychodziła z przedziału, a teraz nagle jest w niego odziana w kolorze
złoto-czerwony, czyli barwy domu, Gryffindoru, domu do którego należą, a do
tego ta część odzieży jest męska. Otworzył szerzej oczy, jakby nie mógł uwierzyć,
że ona mogła kogoś tak skokietować , że on oddał jej swój krawat. Lubi Dorcas,
nawet chciały ją bliżej poznać. Jej czarne długie włosy, kręcone przy końcach,
swobodnie opadały na jej plecy, a do tego jak się uśmiechała, nie dość, że
pokazywała przy tym swoje proste i białe zęby, to robiły jej się urocze
dołeczki, tuż pod zaróżowiałymi policzkami.
- Hah, wiecie co jest najśmieszniejsze.-zaczął Syriusz,
zwracając się do reszty.
- Tak, Łapo. Czym chcesz nas zafascynować?- rzekł James,
wciąż patrząc się na Rudą, która nawet nie zwracała na niego uwagi. Po raz
kolejny dotknął swojego policzka, a kącik jego ust ruszył lekko do góry.
Zauważył, że Janny wciąż mu się z ciekawości przygląda, a on tylko odpowiadał
na jej spojrzenie lekkim uśmiechem. Ta dziewczyna mogła się mu przydać. Taka
myśl przyszła do głowy Rogaczowi, ale później ją zrealizuje. Teraz czeka, na
wymowę Łapy.
- A tym, że Dorcas posiada piękny, męski krawat, a jak sobie
przypominam to, przed wyjściem z tym chłopakiem go nie posiadała.- kiedy skończył
mówić te zdanie wszystkie oczy, zwróciły się ku Dorcas.
- Dorcas, co to ma znaczyć? Kogo jest ten krawat?- zapytała
się Lily, która od dłuższego czasu siedziała cicho.
- Eeeee…..t-t-to, jest kraw-wat Remusa- powiedziała speszona
czarnowłosa. Co teraz o niej wszyscy pomyślą? W końcu Janny, która od dłuższego
czasu przypatrywała się dziewczynie postanowiła wreszcie się wypowiedzieć:
- Uuu, czy nasza grzeczna Dorcas zaszalała?
Nie było dane jej odpowiedzieć, ponieważ drzwi od przedziału otworzyły się, a stanął w nich, nie kto inny jak Remus. Był zdziwiony, że nikt
go nie powitał, czy też nie spytał o zebranie, wręcz przeciwnie, wszystkie oczy
były zwrócone w jego kierunku i to tak jakby oni oczekiwali odpowiedzi na
niezadane pytania, ale gdy jego wzrok skrzyżował się z Dorcas, od razu pojął o
co chodzi.
- To nie tak jak myślicie.- zaczął, ale nie dane mu było
dokończenie, ponieważ pociąg zaczął zwalniać, a za szybą zaczął się pojawiać
krajobraz Hogwartu. Remus, pospiesznie złapał swój kufer i mając zamiar
wychodzić, powiedział- Wszystko się wyjaśni w Pokoju Wspólnym. Musze lecieć,
obowiązki. – więc, jak powiedział, wyszedł, ale nie zauważył, że pewna
dziewczyna patrzy na niego tęsknym wzrokiem.
Wszyscy w milczeniu zdejmowali kufry z półek i wypakowywali
szaty, by się w nie przebrać. Emily, która przez całą podróż nie odezwała się
ani słowem, w końcu powiedziała:
- A gdzie my się mamy przebrać?
- Nam nie przeszkadza wasze towarzystwo. Ale trochę tu
ciasno. Peter idź stąd! – powiedział Black
- Jak śmiesz do niego tak mówić.- krzyknęła, tym razem,
Dorcas.- Peterze, możesz zostać, niech Black wyjdzie i zrobi o wiele więcej
przestrzeni dla nas.
- Ej, Czarna. Niech wszyscy zostaną, zmieścimy się.-
powiedziała Janny, która zdjęła koszulkę tuż przed buzią Rogacza, pokazując mu
przy tym swój koronkowy stanik w kropki, który zakrywał jej okrągłe i duże
piersi. Każdy, facet, nawet sam Peter, pragnął ich dotknąć i pieścić do końca
wszystkich dni.
- No, co? Na co czekacie?- zapytała zdziwiona Janny, ale
oczywiście wiedziała o co chodzi, a widząc minę Rogacza, zdobyła punkt przewagi
nad Lily. Wszyscy jak na polecenie zaczęli się rozbierać, dziewczyny, które
zostawały w samych stanikach i chłopcy, którzy pokazywali swój kaloryfer. Tylko
Peter był lekko zażenowany, więc wcisnął się w głąb przedziału i po kryjomu
zmienił szybko koszulkę. Prawie wszyscy pozbyli się jakiejś części odzieży, można by
było stwierdzić, że mają zamiar stworzyć jakąś orgie. Lily, która bez słowa
zdjęła koszulkę i szybko nakryła się szkolną szatą, przebrała się tak aby nikt
jej nie zauważył, a tak naprawdę nie chciała żeby widział ją sam, James Potter.
Powiedzmy, że jest trochę zawstydzona, tym, że ma brzydszą figurę od jej
przyjaciółki, Janny, która ma idealne wycięcie w tali, duży biust i piękną
buzię, a ona? Rude włosy, piegi na całej twarzy i zielone oczy. Sama niekiedy
się dziwiła, dlaczego sławny szukający się nią zainteresował. Przecież prawie
wszystkie dziewczyny miały na niego ochotę, zrobiłyby wszystko, byle by się
nimi zainteresował. Jego okulary, które non stop spadały mu z nosa, jego nieład
na głowie i jego orzechowe oczy, są rzeczami najbardziej pożądanymi przez
prawie wszystkie dziewczyny, ale on nie zwraca na nie uwagi.
- Dorcas, skarbie. Czemu się nie przebierasz?- powiedział
Syriusz, który już dawno się przebrał i teraz czekał na resztę. To prawda,
Dorcas siedziała i czekała, aż wszyscy się przebiorą i stąd wyjdą, żeby ona w końcu
mogła również tego dokonać. Nie chciała ściągać krawatu Lunatyka, bo dobrze
wiedziała, że kryje się pod nim malinka, którą nie chciała odsłonić przed
przyjaciółmi. Pociąg już całkowicie stanął na stacji Hogsmade, a w oddali było
wydać powozy, które miały zawieść ich do Hogwartu.
- Spokojnie, Black. Poradzę sobie. Poczekam, aż wy się
przebierzecie i stąd wyjdziecie.- po czym uśmiechnęła się sztucznie do
Syriusza.
- Dobra, ja jestem gotowa.- rzekła Janny i zapakowała swoje
rzeczy do kufra.
- Ja, też. To idziesz z nami Dori?- zapytała Ruda, która
wzięła swój kufer, w pełni gotowości do wyjścia.
- Nie idźcie. Dołączę do was później.
- Okej, do zobaczenia na uczcie. – Dorcas, dostała całusa w
policzek od Rudej, i patrzyła jak wszyscy wychodzą z przedziału. Kiedy drzwi
zostały zamknięte przez Petera, Dorcas od razu podeszła do kufra , wyciągnęła
różdżkę i mruknęła cicho pod nosem zaklęcie, które zasłoniło każde okno, czy
szybę. Podniosłą ręce i ściągnęła z siebie górną część odzieży, aż tu nagle
drzwi od przedziału się otworzyły. Dorcas już miała zamiar krzyknąć na nie kulturę
osoby, która nie umie pukać, ale nie dane jej było nic powiedzieć, bo jej usta
zostały zamknięte przez długi i namiętny pocałunek. Czarnowłosa nie wiedząc
czemu, oddawała ten pocałunek z taką samą zachłannością. Kiedy, w końcu nieznana
jej osoba przerwała pocałunek i Dorcas zaczęła otwierać oczy, nie wiedzieć dlaczego,
ale pomyślała, że przed nią stoi Syriusz. Niestety, przed nią stał Zahn, który
teraz szczerzył się, a w jego brązowych oczach znowu można było zauważyć te tańczące
iskierki.
- Zahn? Co ty tu robisz?
- Jak to co? Przerwano nam takie piękne chwile. Może
dokończymy to?- i nie czekając na jej odpowiedz, wpił się w
jej malinowe usta, tak gwałtownie, że dziewczyna o mało co nie przewróciła się o
stojący za nią kufer. Nie chciała tego powtarzać teraz, może kiedyś tak, ale nie
teraz. Chce dojechać do Hogwartu, zjeść kolację i iść do dormitorium, gdzie
czeka na nią miękkie i czyściutkie łóżko. Chłopak zaczął ją coraz zachłanniej
całować, wsuwając przy tym swój język do jej ust, oraz jego ręce gładziły jej
plecy, aż doszły do pośladków, które złapał obiema dłońmi i mocno ugniatał.
Dorcas, natychmiast odepchnęła Zahna.
- Nie, nie teraz. Może kiedy indziej, teraz jestem zmęczona.
- Ale ja chcę zrobić to TERAZ!- wycedził przez zęby,
wzbudzając strach w Czarnej. Rzucił się na nią tak nagle, że dziewczyna zaczęła
piszczeć i go odpychać od siebie, natomiast on zaczął ściągać z niej spodnie, a
kiedy doszedł do majtek, zajął się swoją częścią odzieży. Dziewczyna posiadając
chwile wdechu, zaczęła krzyczeć. Kiedy chłopak znów powrócił do niej, całkiem
już nago, zatkał jej jedną ręką usta, a drugą zaczął zdejmować jej ostatnią część
bielizny. Kiedy miał zamiar wadzić jej swojego prężącego się do gotowości „przyjaciela”,
to drzwi przedziału otworzyły się tak mocno, że szyba w nich pękła na drobne
kawałki. Dorcas, która płakała, usłyszała wypowiedzane zaklęcie Petrificus Totalus, i później spadającego
Zahna na podłogę. Dziewczyna, która miała potargane włosy i cała się drżała
otworzyła oczy, a przed sobą zobaczyła stojącego z różdżką Syriusza.
- Jezu, nic ci nie
jest?- zapytał.
- J-j-jestem na-a-aga.-
powiedziała Dorcas, która nie była w tej dwuznacznej sytuacji skrępowana, wręcz
przeciwnie, poczuła się bezpiecznie i choć stała przed nim nago, nie wstydziła
się, że bada ją swymi błękitno-lazurowymi oczami.
- Ubierz się i chodźmy
na ucztę.
Zbierał z podłogi
jej porozrzucane ubrania i podawał jej po kolei. Kiedy dziewczyny była w pełni
ubrana, nie mogła spojrzeć chłopakowi w oczy. Na swoich zaróżowiałych
policzkach miała rozmazany tusz, który toczył się razem ze łzami, jej usta
drżały, tak jak ona sama, a włosy miała w nieładzie. Choć wyglądała tragicznie
to nadal była piękną dziewczyną, którą ktoś chciał zranić.
- Dziękuję.-
odezwała się po chwili. Ominęła Zahna, który leżał sparaliżowany na zimnej
podłodze i podeszła do Łapy.
- Nie ma za co.- i
nie mogąc się powstrzymać, spojrzał w biust dziewczyny. Kącik jego ust poszedł
ku górze, a kiedy jego wzrok zaczął się przesuwać w stronę jej oczu, nagle zatrzymał
się na malince, gdzie niegdyś była zasłonięta przez krawat. Jego oczy zaczęły
szukać krawata Lunatyka, ale na marne. Ten łajdak pewnie wsadził go sobie w
dupę, żeby z podniecenia nie popuścić. Syriusz poluzował swój krawat, poczym
przełożył go przez głowę.
- Co ty robisz?-
zapytała zdziwiona Dorcas, kiedy Syriusz zaczął się do niej zbliżać. Stał
naprzeciwko niej, tak, że mógł wdychać jej zapach perfum, następnie przełożył
krawat przez czarne włosy, które pokrywały głowę, zdezorientowanej dziewczyny.
- Trzeba zasłonić tą
malinkę, nie?- uśmiechnął się na widok zdezorientowanej Dorcas, a następnie
wziął ją za jedną rękę, a drugą wziął jej kufer. Później przemierzali korytarz
pociągu, a po chwili wyszli na świeże letnie powietrze, które okrywało całe
Hogsmade, i wzbudzało w Dorcas kolejną tarcze bezpieczeństwa. Już słońce się chowało za horyzontem jeziora, a lampy zaczęły rzucać blade światło na chodnik.
- Dziękuje co za
wszystko co dla mnie zrobiłeś. Myślałam, że nieugięty Syriusz Black nikomu nie
pomaga tylko bardziej pogrąża.- powiedziała Dorcas z uśmiechem na twarzy,
bawiąc się przy tym krawatem.
- Ten palant chciał
cię zgwałcić. Każdy by ingerował w takiej sytuacji.
Dorcas zamilkła. Jak
doszli do ostatniej karety, Łapa otworzył drzwiczki i przepuścił dziewczynę, po
czym sam wszedł. Teraz musieli czekać kilka
minut zanim dojadą do ich domu, gdzie najprawdopodobniej trwa uczta.
OMG ! Ale palant ! Ale Syriusz stoi na warcie ! ;D Kurczę ! Ale on słodki <3
OdpowiedzUsuń