„Narkotyki, objadanie się, alkohol czy seks to po prostu różne środki do osiągnięcia spokoju. Do ucieczki od tego, co wiemy.”
- Chuck Palahniuk
~*~
Ośmioro osób
zmierzało przez zapchane korytarze pociągu. Janny z James’em, szli przodem, co
chwila się zatrzymując i podglądając przez szybę, czy jest jakiś wolny
przedział. Kiedy w końcu doszli do ostatnich drzwiczek, w wagonie nr.2 i
zobaczyli, że przedział jest pusty, to
od razu Janny krzyknęła do reszty, żeby tu jak najszybciej weszli. Kiedy
wszystkie kufry i torby, trafiły na półkę, cała ósemka usadowiła się na
miejscach. James chciał usiąść obok Lily, ale przeszkodziła mu w tym Janny,
zatem rudowłosa usiadła pomiędzy Emily, a Remusa, naprzeciwko dwójki.
Oczywiście Remus wyjął książkę i zaczął ją czytać, przez co Ems patrzyła na niego błagalnym wzrokiem, choć
starała się by nikt tego nie zauważył. Dorcas usiadła pomiędzy Janny, a
Peterem, ale niestety naprzeciwko siebie, miała nie kogo innego, jak Syriusza
Blacka. Jego czarne włosy idealnie pasowały do jego karnacji, a do tego ten
jego łobuzerski uśmiech i błękitno-lazurowe oczy tuż nad nosem. Każda
dziewczyna jak tylko myślała o erotycznych scenach, to właśnie on był w roli
głównej. Gdyby mógł wymieniać ile dziewczyn, przebrnęło przez jego łoże, a ile
przy tym jeszcze rozdziewiczył, to chyba cały dzień by im na to zajął, albo
może i dwa dni?
- Więc, dziewczyny. Jak wam minęły te wakacje?- Łapa zwrócił
się w kierunku Dorcas i Janny, ignorując
przy tym oburzenie Lily. Nie pytał się Emily, bo wiedział, że jedyną odpowiedzią
jaką usłyszy, to krótkie „dobrze”.
- Ehm, dobrze. Zaliczam te wakacje do udanych. A jak tam u
ciebie, Janny?- rzekła Dorcas, zwracając się do dziewczyny po swojej prawej
stronie, która nieustannie przypatrywała się w Rogacza.
- Och, dużo by mówić. Oczywiście zaczęłam od nudnej,
rodzinnej wycieczki nad morze Karaibskie, gdzie żyli podobno jacyś magiczni
piraci. Podobno ukryli gdzieś „Złoty Kamień” dzięki, któremu można było spełnić
dowolne jedno życzenie. Bzdura nie? Ale tak naprawdę, to drugą, i znacznie
lepszą, połowę wakacji spędziłam na, jak to mówi moja kuzynka, Pa, :starałyśmy
się „poznawać” nowych kolegów: – i zaśmiała się na krótko.
- Pa? Masz kuzynkę o imieniu Pa?- zapytał się z ciekawości
Lunio, który na chwile oderwał wzrok od książki.
- No coś ty! To skrót od….- i nie było dane jej dokończyć,
bo nagle Syriusz wtrącił swoje zdanie.
- Niech zgadnę! Pa…hm… pa, pa… A już wiem! P-A-T-L-O-G-I-A!-
i zaśmiał się, tak głośno, że wszyscy z
przedziału bali się, że zaraz ktoś wejdzie przez drzwi i się nie spyta czy ktoś
nie umarł od tak głośnego śmiechu. Kiedy Łapa złapał wdech, kontynuował –
Przepraszam, ale przypomniała mi się jedna z dziewczyn Rogacza. – i z
niecierpliwością wyczekiwał odpowiedzi jego przyjaciela.
- Nie wiem o czym mówisz- i pokazał mu język. Kiedy wszyscy
zwrócili wzrok na Syriusza, James wykorzystał okazję i przyłożył swojego palca
wskazującego do ust, tak aby pokazać mu, że ma być cicho i nikomu nie mówić
tego, czego nie powinien. Niestety Łapa
nie zauważył gestu i kontynuował:
- No jak to, nie pamiętasz? Ta dziwaczna dziewczyna, którą
zaliczyłeś w te wakacje, i co się w
tobie zakochała na zabój tak, że z domu bałeś się wychodzić.- dopiero teraz
zrozumiał, dlaczego nie powinien tego mówić.
- Wiesz, co! Jak mogłeś to zrobić!- wydzierała się Lily,
można wręcz rzecz, że pokonała Syriusza i jego śmiech- Nie dość, że ją tak
podle wykorzystałeś, to jeszcze pewnie zrobiłeś tak by ją w sobie rozkochać, a
później jak ona planowała się z tobą związać, ty w taki sposób, ją po prostu
porzuciłeś! Jesteś okropny!
-A, co Evans? Zazdrosna, że to nie ciebie zaliczyłem? Jak
chcesz mogę to zmienić. – powiedział James i uśmiechnął się przy tym
łobuzersko. Lily nie mogła wytrzymać, więc z całej siły zamachnęła się dłonią i
walnęła go w jego policzek. Słychać było tylko silne uderzenie, aż każdy bał się
ingerować w to zamieszanie.
- Nigdy więcej nie mów do mnie Evans. I wiedz, że nigdy się
z tobą nie prześpię, choć byłbyś ostatnim gościem na świecie. Chyba już cię
oświeciłam, na przystanku, ale jak widać mało co z tego dotarło do tej twojej główeczki.
A teraz, co powiesz? Dotarło w końcu czy nie?- zapytała się Ruda, która miała
jeszcze policzki różowe, od złości . Patrzyła na James’a, który złapał się
teraz za czerwony policzek i głodził go wierzchem dłoni. Wszyscy myśleli, wręcz oczekiwali, że James zaraz powie coś,
co jeszcze bardziej rozłości Lily i się nie mylili.
- Liluś, Liluś, Liluś.- przy każdym słowie kręcił głową,
uśmiechając się przy tym- Kiedy w końcu zrozumiesz, że w przyszłości będziemy
razem? Kocham cię, ty mój kocie.- i przesłał jej niewidzialnego całusa, co
jeszcze bardziej rozłościło Rudą. Janny, jak i reszta towarzyszy, przyglądali
się tej fascynującej scenie, byli już gotowi na kolejny cios zadany Jamesowi,
aż tu nagle drzwi przedziału się otworzyły i stanął w nich blondyn.
- Dorcas. Dorcas Meadowes?- zapytał się blond chłopak o
brązowych oczach. Mógł należeć do drużyny Qudditcha, ponieważ można było
zauważyć, że jest dobrze zbudowany. Stał w drzwiach przedziału i czekał na
osobę, która odpowie na jego pytanie.
- Tak? To ja jestem Dorcas- powiedziała czarnowłosa i wstała
żeby podejść do nieznajomego. Kiedy stanęła naprzeciwko jego twarzy mogła
poczuć zapach wiśni połączonych z dezodorantem.
- Jakaś pani profesor prosi cię, żebyś do niej poszła.-
rzekł , i gestem ręki odsunął się od drzwi, jak dżentelmen pokazując jej przy
tym by mogła iść przodem. Dorcas ze zdziwioną miną pożegnała się ze znajomymi, i
uśmiechając się do chłopaka, wyszła pierwsza. Kiedy Lily się uspokoiła, usadowiła
się z powrotem na swoim miejscu, nastała nieubłagalna cisza.
~*~
-Więc dokąd mnie ciągniesz?- powiedziała cicho Dorcas, do
chłopaka o nieznanym imieniu, przemierzając przy tym korytarze pociągu.
- Tak szczerze, to nikt cię nie prosił, po prostu chciałem
cię poznać. Mam na imię Zahn. – uśmiechnął się do niej figlarnie.
- To ma być jakiś żart?- zapytała się dziewczyny, przy
okazji usunęła ten jego uśmieszek z twarzy.
- Wiem, że to zabrzmi głupio, ale od kiedy zobaczyłem cię
jak przeciskasz się przez peron, nie mogłem o tobie zapomnieć. Popytałem się
paru kumpli i powiedzieli mi, że nazywasz się Dorcas Meadowes, więc postanowiłem
to wykorzystać i dotrzeć do ciebie. Szalone nie?- kończąc, zaśmiał się głupio i
opuścił głowę, w geście rezygnacji. Dorcas nie wiedziała co ma powiedzieć.
Szczerze, podobał się jej ten chłopak, a nawet bardzo, więc nie zwlekając ani
chwili dłużej, złapała go za rękę, przysuwając swoją twarz do jego ucha i zaczęła
szeptać:
- Jak chcesz możemy poznać się znacznie bliżej.- on, tylko uśmiechnął się, tak jakby wygrał
garniec galeonów, i pocałował ją jak najlepiej. Dziewczyna nie pozostawała mu
dłużna, i od razu odwzajemniła jego pocałunek. Zaczynali badać wnętrze swoich
ust, ogniście pieścić językami i łącząc śliny w jedność. Nie mogli wytrzymać,
więc otworzyli drzwi od toalety i weszli tam oboje, wciąż namiętnie się
całując.
~*~
W przedziale wciąż, znajdowała się grobowa cisza. Każdy bał
się coś powiedzieć, albo może dlatego, że nie wiedzieli co mają powiedzieć.
Jakieś kilkanaście minut Lily, spoliczkowała Rogacza, a Dorcas została porwana
przez nieznajomego, więc co mieli na takie sytuacje odpowiedzieć? W końcu Lupin,
który nie mógł znieść tej ciszy, odłożył książkę i powiedział:
- To ja idę się przejść. Pewnie zaraz będzie zebranie,
więc..- i nie czekając na żadną reakcje, wstał i wyszedł przez drzwi, rzucając
jeszcze spojrzenie na Janny, która wciąż się kleiła do Rogacza. Kiedy już
wyszedł i przemierzał korytarz, co chwila zaglądając przez szybę do innych
przedziałów, doszedł do końca wagonu, przy którym była toaleta. Usłyszał
sapanie i jęczenie, dwóch głosów.
~*~
Całując się wciąż namiętnie, zdejmowali z siebie niepotrzebne
rzeczy. Ona rękami, rozpięła mu pasek i zaczynała się drażnić z guzikiem, za to on nie pozostawał jej dłużny, gładząc
jej uda, później plecy, doszedł do rozpięcia stanika i jednym gestem się go
pozbył. Zaczął ugniatać ręką jej, duże i jędrne piersi, ona zatem pozbyła się
jego spodni i czerwonych bokserek. Sama zdjęła majtki, ale przed tym podała mu
jeszcze prezerwatywę. Zahn, zakładając ją na swojego członka, całował obojczyki
Dorcas, i schodził coraz niżej. Gdy w końcu zakończył poprzednią czynność i
swoimi miękkimi ustami doszedł do jej pępka to wszedł w nią mocno i gwałtownie.
Czarnowłosa głośno sapnęła i wbiła swoje różowe paznokcie w jego plecy, przez
co w chłopakowi pobudził się instynkt tak szalony, że zaczął coraz bardziej się
poruszać. Nie może nazwać tego „miłości”, tylko dobrym i ostrym seksem, przez
którego Dorcas nie będzie mogła wysiedzieć przez tydzień.
- Mhmmm, nawet nie
wiesz jak ciebie pragnąłem.- powiedział Zahn i pocałował ją w usta, ale na
krótko, ponieważ dziewczyna odchyliła głowę do tyłu z podniecenia jakie się w
niej pojawiło. Chłopak, który wchodził w nią coraz szybciej, i szybciej,
poruszając przy tym dziewczyną, która siedziała na umywalce, a z podniecenia
jedną ręką złapała go za pośladek, a drugą złapała się suszarki, która się co
chwila włączała, wydmuchując przy tym ciepłe powietrze i ocieplając jej gołe
ciało. Blondyn ręce usadowił na jej udach, które oplatały jego biodra. Po kilku
chwilach, chłopak doznał orgazmu, ale nie chciał przerwać tej chwili. Zaczął
całować jej usta, policzki, a jak doszedł do szyi, zaczął ssać jej skórę, robiąc
przy tym czerwoną malinkę. Kiedy już miał powiedzieć jej, że ją kocha, drzwi od łazienki się nagle
otworzyły.
- O, kurwa!- krzyknął Lupin, sam był zaskoczony całą tą
sytuacją. Dorcas natychmiast odepchnęła od siebie chłopaka i pospiesznie się
ubierając wypadła z łazienki, łapiąc przy tym zszokowanego Lupina za
nadgarstek. – Coś ty sobie myślałaś?! Wychodzisz z nieznajomym gościem i zaraz
idziesz się z nim ruchać w toalecie?! Czy ciebie do reszty pogięło?!- krzyknął
rozłoszczony Lupin.- A gdyby jakiś nauczyciel przechodził obok tej toalety i
usłyszał wasze wrzaski, to co byś zrobiła?! Ciesz się, że to ja was
przyłapałem. Czy ty jesteś nienormalna?!- zatrzymał się i oczekiwał na jej
reakcje. Poprawiała swoje włosy, które były w nieładzie i starała się
doprowadzić do stanu, normalnego, a nie takiego jakby dopiero co robiła to z
jakimś chłopakiem w ciasnej toalecie.
- Tak, Lupin. Jestem głupia, ale zrobiłam to na spontana.
Wiesz, że dziewczyny najpierw robią, a dopiero później pomyślą!- i prychnęła
pod nosem, a zabrzmiało to tak jakby powiedziała na siebie, że jest głupią panienką.
- Jak widać, to chyba masz racje. Chodźmy do przedziału, ale
czekaj- zatrzymując się, zdjął swój krawat, i przełożył przez głowę
dziewczyny.- Nie, będzie widać malinki. A teraz idź do naszego przedziału. Mam
nadzieje, że po drodze, również nie pójdziesz na „spontana”- w ostatnim słowach
teatralnym gestem ściągnął dwa palce, w obu dłoniach i zaśmiał się cicho. Dorcas
odwzajemniła jego gest i zaczęła iść w stronę gdzie czekali na nią jej
przyjaciele.
Huhu.>! Dopiero drugi rozdział a już.. ;D <333 Świetnie napisany ;D Kocham twoje opisy :D Haha. Lupin zawsze ratuje w potrzebie ! :D Malinkę zakryje ^^ Świetne ;D
OdpowiedzUsuń42 year-old VP Sales Dorian Burnett, hailing from Aldergrove enjoys watching movies like Mysterious Island and Table tennis. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a Optima. Poznaj fakty
OdpowiedzUsuń