piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 2


„Narkotyki, objadanie się, alkohol czy seks to po prostu różne środki do osiągnięcia spokoju. Do ucieczki od tego, co wiemy.”
- Chuck Palahniuk
~*~

 Ośmioro osób zmierzało przez zapchane korytarze pociągu. Janny z James’em, szli przodem, co chwila się zatrzymując i podglądając przez szybę, czy jest jakiś wolny przedział. Kiedy w końcu doszli do ostatnich drzwiczek, w wagonie nr.2 i zobaczyli, że przedział jest pusty, to  od razu Janny krzyknęła do reszty, żeby tu jak najszybciej weszli. Kiedy wszystkie kufry i torby, trafiły na półkę, cała ósemka usadowiła się na miejscach. James chciał usiąść obok Lily, ale przeszkodziła mu w tym Janny, zatem rudowłosa usiadła pomiędzy Emily, a Remusa, naprzeciwko dwójki. Oczywiście Remus wyjął książkę i zaczął ją czytać, przez co Ems  patrzyła na niego błagalnym wzrokiem, choć starała się by nikt tego nie zauważył. Dorcas usiadła pomiędzy Janny, a Peterem, ale niestety naprzeciwko siebie, miała nie kogo innego, jak Syriusza Blacka. Jego czarne włosy idealnie pasowały do jego karnacji, a do tego ten jego łobuzerski uśmiech i błękitno-lazurowe oczy tuż nad nosem. Każda dziewczyna jak tylko myślała o erotycznych scenach, to właśnie on był w roli głównej. Gdyby mógł wymieniać ile dziewczyn, przebrnęło przez jego łoże, a ile przy tym jeszcze rozdziewiczył, to chyba cały dzień by im na to zajął, albo może i dwa dni?
- Więc, dziewczyny. Jak wam minęły te wakacje?- Łapa zwrócił się w kierunku Dorcas i Janny,  ignorując przy tym oburzenie Lily. Nie pytał się Emily, bo wiedział, że jedyną odpowiedzią jaką usłyszy, to krótkie „dobrze”.
- Ehm, dobrze. Zaliczam te wakacje do udanych. A jak tam u ciebie, Janny?- rzekła Dorcas, zwracając się do dziewczyny po swojej prawej stronie, która nieustannie przypatrywała się w Rogacza.
- Och, dużo by mówić. Oczywiście zaczęłam od nudnej, rodzinnej wycieczki nad morze Karaibskie, gdzie żyli podobno jacyś magiczni piraci. Podobno ukryli gdzieś „Złoty Kamień” dzięki, któremu można było spełnić dowolne jedno życzenie. Bzdura nie? Ale tak naprawdę, to drugą, i znacznie lepszą, połowę wakacji spędziłam na, jak to mówi moja kuzynka, Pa, :starałyśmy się „poznawać” nowych kolegów: – i zaśmiała się na krótko.
- Pa? Masz kuzynkę o imieniu Pa?- zapytał się z ciekawości Lunio, który na chwile oderwał wzrok od książki.
- No coś ty! To skrót od….- i nie było dane jej dokończyć, bo nagle Syriusz wtrącił swoje zdanie.
- Niech zgadnę! Pa…hm… pa, pa… A już wiem! P-A-T-L-O-G-I-A!-  i zaśmiał się, tak głośno, że wszyscy z przedziału bali się, że zaraz ktoś wejdzie przez drzwi i się nie spyta czy ktoś nie umarł od tak głośnego śmiechu. Kiedy Łapa złapał wdech, kontynuował – Przepraszam, ale przypomniała mi się jedna z dziewczyn Rogacza. – i z niecierpliwością wyczekiwał odpowiedzi jego przyjaciela.
- Nie wiem o czym mówisz- i pokazał mu język. Kiedy wszyscy zwrócili wzrok na Syriusza, James wykorzystał okazję i przyłożył swojego palca wskazującego do ust, tak aby pokazać mu, że ma być cicho i nikomu nie mówić tego, czego nie powinien.  Niestety Łapa nie zauważył gestu i kontynuował:
- No jak to, nie pamiętasz? Ta dziwaczna dziewczyna, którą zaliczyłeś w te wakacje, i  co się w tobie zakochała na zabój tak, że z domu bałeś się wychodzić.- dopiero teraz zrozumiał, dlaczego nie powinien tego mówić.
- Wiesz, co! Jak mogłeś to zrobić!- wydzierała się Lily, można wręcz rzecz, że pokonała Syriusza i jego śmiech- Nie dość, że ją tak podle wykorzystałeś, to jeszcze pewnie zrobiłeś tak by ją w sobie rozkochać, a później jak ona planowała się z tobą związać, ty w taki sposób, ją po prostu porzuciłeś! Jesteś okropny!
-A, co Evans? Zazdrosna, że to nie ciebie zaliczyłem? Jak chcesz mogę to zmienić. – powiedział James i uśmiechnął się przy tym łobuzersko. Lily nie mogła wytrzymać, więc z całej siły zamachnęła się dłonią i walnęła go w jego policzek. Słychać było tylko silne uderzenie, aż każdy bał się ingerować w to zamieszanie.
- Nigdy więcej nie mów do mnie Evans. I wiedz, że nigdy się z tobą nie prześpię, choć byłbyś ostatnim gościem na świecie. Chyba już cię oświeciłam, na przystanku, ale jak widać mało co z tego dotarło do tej twojej główeczki. A teraz, co powiesz? Dotarło w końcu czy nie?- zapytała się Ruda, która miała jeszcze policzki różowe, od złości . Patrzyła na James’a, który złapał się teraz za czerwony policzek i głodził go wierzchem dłoni. Wszyscy myśleli,  wręcz oczekiwali, że James zaraz powie coś, co jeszcze bardziej rozłości Lily i się nie mylili.
- Liluś, Liluś, Liluś.- przy każdym słowie kręcił głową, uśmiechając się przy tym- Kiedy w końcu zrozumiesz, że w przyszłości będziemy razem? Kocham cię, ty mój kocie.- i przesłał jej niewidzialnego całusa, co jeszcze bardziej rozłościło Rudą. Janny, jak i reszta towarzyszy, przyglądali się tej fascynującej scenie, byli już gotowi na kolejny cios zadany Jamesowi, aż tu nagle drzwi przedziału się otworzyły i stanął w nich blondyn.
- Dorcas. Dorcas Meadowes?- zapytał się blond chłopak o brązowych oczach. Mógł należeć do drużyny Qudditcha, ponieważ można było zauważyć, że jest dobrze zbudowany. Stał w drzwiach przedziału i czekał na osobę, która odpowie na jego pytanie.
- Tak? To ja jestem Dorcas- powiedziała czarnowłosa i wstała żeby podejść do nieznajomego. Kiedy stanęła naprzeciwko jego twarzy mogła poczuć zapach wiśni połączonych z dezodorantem.
- Jakaś pani profesor prosi cię, żebyś do niej poszła.- rzekł , i gestem ręki odsunął się od drzwi, jak dżentelmen pokazując jej przy tym by mogła iść przodem. Dorcas ze zdziwioną miną pożegnała się ze znajomymi, i uśmiechając się do chłopaka, wyszła pierwsza. Kiedy Lily się uspokoiła, usadowiła się z powrotem na swoim miejscu, nastała nieubłagalna cisza.
 ~*~
-Więc dokąd mnie ciągniesz?- powiedziała cicho Dorcas, do chłopaka o nieznanym imieniu, przemierzając przy tym korytarze pociągu.
- Tak szczerze, to nikt cię nie prosił, po prostu chciałem cię poznać. Mam na imię Zahn. – uśmiechnął się do niej figlarnie.
- To ma być jakiś żart?- zapytała się dziewczyny, przy okazji usunęła ten jego uśmieszek z twarzy.
- Wiem, że to zabrzmi głupio, ale od kiedy zobaczyłem cię jak przeciskasz się przez peron, nie mogłem o tobie zapomnieć. Popytałem się paru kumpli i powiedzieli mi, że nazywasz się Dorcas Meadowes, więc postanowiłem to wykorzystać i dotrzeć do ciebie. Szalone nie?- kończąc, zaśmiał się głupio i opuścił głowę, w geście rezygnacji.  Dorcas nie wiedziała co ma powiedzieć. Szczerze, podobał się jej ten chłopak, a nawet bardzo, więc nie zwlekając ani chwili dłużej, złapała go za rękę, przysuwając swoją twarz do jego ucha i zaczęła szeptać:
- Jak chcesz możemy poznać się znacznie bliżej.-  on, tylko uśmiechnął się, tak jakby wygrał garniec galeonów, i pocałował ją jak najlepiej. Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna, i od razu odwzajemniła jego pocałunek. Zaczynali badać wnętrze swoich ust, ogniście pieścić językami i łącząc śliny w jedność. Nie mogli wytrzymać, więc otworzyli drzwi od toalety i weszli tam oboje, wciąż namiętnie się całując.
~*~
W przedziale wciąż, znajdowała się grobowa cisza. Każdy bał się coś powiedzieć, albo może dlatego, że nie wiedzieli co mają powiedzieć. Jakieś kilkanaście minut Lily, spoliczkowała Rogacza, a Dorcas została porwana przez nieznajomego, więc co mieli na takie sytuacje odpowiedzieć? W końcu Lupin, który nie mógł znieść tej ciszy, odłożył książkę i powiedział:
- To ja idę się przejść. Pewnie zaraz będzie zebranie, więc..- i nie czekając na żadną reakcje, wstał i wyszedł przez drzwi, rzucając jeszcze spojrzenie na Janny, która wciąż się kleiła do Rogacza. Kiedy już wyszedł i przemierzał korytarz, co chwila zaglądając przez szybę do innych przedziałów, doszedł do końca wagonu, przy którym była toaleta. Usłyszał sapanie i jęczenie, dwóch głosów.
~*~
Całując się wciąż namiętnie, zdejmowali z siebie niepotrzebne rzeczy. Ona rękami, rozpięła mu pasek i zaczynała się drażnić z guzikiem,  za to on nie pozostawał jej dłużny, gładząc jej uda, później plecy, doszedł do rozpięcia stanika i jednym gestem się go pozbył. Zaczął ugniatać ręką jej, duże i jędrne piersi, ona zatem pozbyła się jego spodni i czerwonych bokserek. Sama zdjęła majtki, ale przed tym podała mu jeszcze prezerwatywę. Zahn, zakładając ją na swojego członka, całował obojczyki Dorcas, i schodził coraz niżej. Gdy w końcu zakończył poprzednią czynność i swoimi miękkimi ustami doszedł do jej pępka to wszedł w nią mocno i gwałtownie. Czarnowłosa głośno sapnęła i wbiła swoje różowe paznokcie w jego plecy, przez co w chłopakowi pobudził się instynkt tak szalony, że zaczął coraz bardziej się poruszać. Nie może nazwać tego „miłości”, tylko dobrym i ostrym seksem, przez którego Dorcas nie będzie mogła wysiedzieć przez tydzień.
- Mhmmm, nawet  nie wiesz jak ciebie pragnąłem.- powiedział Zahn i pocałował ją w usta, ale na krótko, ponieważ dziewczyna odchyliła głowę do tyłu z podniecenia jakie się w niej pojawiło. Chłopak, który wchodził w nią coraz szybciej, i szybciej, poruszając przy tym dziewczyną, która siedziała na umywalce, a z podniecenia jedną ręką złapała go za pośladek, a drugą złapała się suszarki, która się co chwila włączała, wydmuchując przy tym ciepłe powietrze i ocieplając jej gołe ciało. Blondyn ręce usadowił na jej udach, które oplatały jego biodra. Po kilku chwilach, chłopak doznał orgazmu, ale nie chciał przerwać tej chwili. Zaczął całować jej usta, policzki, a jak doszedł do szyi, zaczął ssać jej skórę, robiąc przy tym czerwoną malinkę. Kiedy już miał powiedzieć jej,  że ją kocha, drzwi od łazienki się nagle otworzyły.
- O, kurwa!- krzyknął Lupin, sam był zaskoczony całą tą sytuacją. Dorcas natychmiast odepchnęła od siebie chłopaka i pospiesznie się ubierając wypadła z łazienki, łapiąc przy tym zszokowanego Lupina za nadgarstek. – Coś ty sobie myślałaś?! Wychodzisz z nieznajomym gościem i zaraz idziesz się z nim ruchać w toalecie?! Czy ciebie do reszty pogięło?!- krzyknął rozłoszczony Lupin.- A gdyby jakiś nauczyciel przechodził obok tej toalety i usłyszał wasze wrzaski, to co byś zrobiła?! Ciesz się, że to ja was przyłapałem. Czy ty jesteś nienormalna?!- zatrzymał się i oczekiwał na jej reakcje. Poprawiała swoje włosy, które były w nieładzie i starała się doprowadzić do stanu, normalnego, a nie takiego jakby dopiero co robiła to z jakimś chłopakiem w ciasnej toalecie.
- Tak, Lupin. Jestem głupia, ale zrobiłam to na spontana. Wiesz, że dziewczyny najpierw robią, a dopiero później pomyślą!- i prychnęła pod nosem, a zabrzmiało to tak jakby powiedziała na siebie, że jest głupią panienką.
- Jak widać, to chyba masz racje. Chodźmy do przedziału, ale czekaj- zatrzymując się, zdjął swój krawat, i przełożył przez głowę dziewczyny.- Nie, będzie widać malinki. A teraz idź do naszego przedziału. Mam nadzieje, że po drodze, również nie pójdziesz na „spontana”- w ostatnim słowach teatralnym gestem ściągnął dwa palce, w obu dłoniach i zaśmiał się cicho. Dorcas odwzajemniła jego gest i zaczęła iść w stronę gdzie czekali na nią jej przyjaciele.

2 komentarze:

  1. Huhu.>! Dopiero drugi rozdział a już.. ;D <333 Świetnie napisany ;D Kocham twoje opisy :D Haha. Lupin zawsze ratuje w potrzebie ! :D Malinkę zakryje ^^ Świetne ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. 42 year-old VP Sales Dorian Burnett, hailing from Aldergrove enjoys watching movies like Mysterious Island and Table tennis. Took a trip to Uvs Nuur Basin and drives a Optima. Poznaj fakty

    OdpowiedzUsuń