Jest taka dobroć, co serce ogrzeje,
przyniesie radość i nowe nadzieje,
i nową wiosnę, która budzi życie,
jej świergot ptaków w woń bzów o świcie,
która urodą duszę rozpromieni,
by kwiaty nieba rozsiewać po ziemi.
przyniesie radość i nowe nadzieje,
i nową wiosnę, która budzi życie,
jej świergot ptaków w woń bzów o świcie,
która urodą duszę rozpromieni,
by kwiaty nieba rozsiewać po ziemi.
~*~
Co to jest, że wszystkich na kolana powala?
Membrany, ściany, bębenki rozwala
W powietrze wypierdala,
to, to, to, to, to to nowa fala (x2)*
Membrany, ściany, bębenki rozwala
W powietrze wypierdala,
to, to, to, to, to to nowa fala (x2)*
Nieważne, że wszyscy podnosili ręce i skakali tak jakby
mieli dosięgnąć nieba. On tylko jak wszedł do pokoju, od razu pochwycił pełną
butelkę wódki „Jack Daniel’s”, i pociągnął z niej spory łyk. Nie chciał już
niczego pamiętać, upić się, położyć, zasnąć i wstać nie pamiętając niczego. Tak
stracić na chwile głowę w jedną nockę. Zrobić coś szalonego, tak szalonego, że
jak ktoś spyta to on odpowie „to przez ten alkohol”. Taak, najlepsza wymówka.
- Remus!- krzyczał ktoś za nim, ale on podążał dalej.-
Remus! Lupin, stój, że do cholery!- Emily, szarpnęła go za rękaw i odwróciła go
do siebie, żeby patrzył jej w twarz. Był już lekko odstawiony, chwiał się i
miał nieobecny wyraz twarzy.
- Remusie, co się stało?
- Spadaj. Nie chce z nikim gadać.
- Przestań się zachowywać jak świnia. Chcę ci pomóc.
- Przestań się o mnie martwić. Przecież nie jesteśmy razem,
więc nie licz na nic. Kurwa, ja nawet za tobą nie przepadam. W ogóle wszystkie
laski to dziwki, więc dlaczego ty masz do nich nie należeć? Myślisz, że nie
wiem, że mnie nie chcesz? Takie naiwne, takie drobne i takie niewinne. Żal mi
was, a najbardziej ciebie, Emily.- Nie zrobiła nic. Patrzyła tylko na jego
twarz, a w jej oczach powoli zbierały się gorzkie łzy. On, również nie zrobił
sobie z tego nic wielkiego. Przecież zaraz dziewczyna się rozklei, a on ją
ominie, jak jakąś tanią dziwkę. Och, Remus, patrz jak się stoczyłeś. On, nie
czekał już na jej odpowiedź, po prostu szarpnął swoją ręką, wyrywając się z
ucisku dziewczyny. Kolejny raz wziął spory łyk kilku procentów, i zaczął
podążać w stronę swojego dormitorium. Po drodze popychał przytulane do siebie
pary, a po policzku Emily poleciała pierwsza łza. Zdrowie za nieszczęśliwą
miłość!
Przecież nie tak miało być
Ja chyba zwariowałam z Tobą
Oszalałeś ze mną Ty
Zbudziłeś mnie w środku dnia
I teraz nigdy więcej
Nie chcę, nie chcę
Nigdy więcej już nie chcę spać**
Ja chyba zwariowałam z Tobą
Oszalałeś ze mną Ty
Zbudziłeś mnie w środku dnia
I teraz nigdy więcej
Nie chcę, nie chcę
Nigdy więcej już nie chcę spać**
~*~
Zahn bawił i bawi się wręcz doskonale. Wciąż otoczony gronem
dziewcząt, wciąż się śmiejąc i popijając w najlepsze tak jakby nic się nie
zdarzyło w przedziale pociągu z Dorcas Medowes, która wciąż się nie pojawiała
na własnym przyjęciu powitalnym. Nagle jakaś piękna dziewczyna podeszłą do
niego, i na blacie tuż obok barku położył przed nim koperte.
- Co to jest?- zapytał. Nie odpowiedziała tylko odeszła.
Postanowił zobaczyć co znajduje się w tej kopercie. Kiedy
tylko zajrzał do środka i wyciągnął z niej list, od razu wziął się za czytanie.
Nie znasz mnie, ale wiedz, że cię
pragnę od dłuższego czasu. Proszę, przyjdź na błonia za piętnaście minut.
Obiecuje, że nie zapomnisz tej nocy do końca życia.
~Twoja wielbicielka.
Zahn wstał tak gwałtownie z obracającego się krzesełka, że
aż kilka osób podskoczyło. Nie trzeba go było przekonywać, od razu zaczął biec
w kierunku wyjścia, by dotrzeć po chwili na błonia. Znalazł się tam pięć minut
wcześniej, a chłodne powietrze uderzyło w jego twarz. Opadł, ciężko dysząc na
trawę i czekał na swoją uroczą wielbicielkę, która umili mu resztę nocy.
Czekał kilka, później kilkanaście minut, ale nikt nie
nadchodził. Nagle usłyszał cichy pisk, dochodzący z zakazanego lasu, a głos
wskazywał na to, że jest on dziewczęcy.
- Halo? Ktoś tam jest?
Pomyślał, że to może ta jego „tajemnicza”
dziewczyna chce go zwabić, ale kiedy zbliżał się w coraz to bardziej ciemny
głąb zakazanego lasu, zdał sobie sprawę jak bardzo się mylił. Kiedy zatrzymał
się w połowie drogi i miał zamiar zawrócić do punktu wyjścia, nagle za krzaków
wyskoczyła czarna puma z wąskimi zielono-złotymi oczami, które połyskiwały na
tle czarnego i opustoszałego lasu. Zahn nie wiedział co miał robić więc zaczął
powoli cofać się do tyłu, ale puma tylko ryknęła głośno i przeciągle, poczym
rzuciła się na niego, wyciągając przy tym swoje długie i ostre pazury. Zaczęła
go drapać, przez co na jego skórze pojawiały się liczne i głębokie cięcia,
które zaczęły intensywnie krwawić. Kiedy cały pokrwawiony chłopak leżał na
ziemi, Dorcas jako puma, zaprzestała ranienia go. Zostawiła go krwawiącego na
skraju zakazanego lasu.
~*~
Trzy nagie dziewczyny, dotykały mięśni samego, również
nagiego Syriusza Blacka. Selen zaczęła całować szyję ciemnowłosego chłopaka, a
Franky usiadła okrakiem na jego kolanach.
- Czekajcie. Prezerwato-zjawiator!-
jak już wyczarował sobie kondom, przyciągnął do siebie Tine i pocałował ją
namiętnie w usta. Nastawił swojego członka tak, żeby Franky mogła łatwiej
wejść.
- OCH! O TAK!- krzyczała tak głośno, że pewnie na dole gdzie
wciąż grała głośno muzyka, uczniowie ją usłyszeli.
Franky, zaczęła coraz szybciej się poruszać, Selen coraz
namiętniej całowało go po każdej odkrytej części ciała, a Tina podeszła do
Franki od tyłu i zaczęła ugniatać jej piersi, zataczając włoku jej sutka swój
język.
- Ooo, tak. Kocham cię Tina. Oralna symulacjaaaa sutków.
Mrrrrrrrrrrr…- nie wiedziała co ma robić. Najmniej niedopieszczoną kobietą z
tej trójki była Selen, która przestała już całować mięśni Syriusza. Franky
zeszła z Syriusza i popchnęła go na łóżko, przez co Black teraz leżał na
plecach i patrzy się na trzy nagie, piękne, dziewczyny.
- No, to teraz Black przygotuj się na ostry seks!- I
wszystkie dziewczyny rzuciły się na niego. Syriusz zaczął ugniatać rękoma
piersi Selen, za to Tina zaczęła robić teabagging,
Syriuszowi. Franky podeszła do odbytu schylającej się Tiny i wykonała pozycje anilingus.
Wszyscy byli dopieszczani na swoje sposoby, każdy jęczał i ciężko oddychał. Moszna
Syriusza była pieszczona przez kilka minut, on nie zostawał dłużny innym.
Pozycja 69, cunnilingus,
fellatio i wiele innych pozycji
było użytych podczas tej orgii. Kiedy wszyscy doznali orgazmu do pokoju wszedł
zszokowany i pijany Lupin.
- O żesz, kurwa! Co
wy do cholery robicie?- Krzyknął na cały głos. Przecież ile osób widzi cztery
kochające się osoby na jednym łóżku.
- Och, Lupin. Yyy,
może chcesz do nas dołączyć? – powiedziała zawstydzona Tina, która automatyczni
zeskoczyła z łóżka i zasłoniła rękoma swoje intymne miejsca.
- Jeszcze pytasz. –
i zaczął się rozbierać, dołączając do wspólnej orgii. Remus podszedł do wciąż
stojącej Tiny, poczym złapał ją za rękę, którą zasłaniała swoje piersi. Kiedy
już je ujrzał, które były z twardymi
sutkami, schylił się i zaczął ssać jej. Robił to tak dobrze, że dziewczyna za
każdym razem łapała jego głowę, przyciskając, żeby tego nigdy nie przestawał.
Zostali nago, a Remus już skończył swoją dawną czynność, i kazał usiąść na
podłodze.
- Poczekaj. Wiem jak
możemy umilić sobie tą noc. – rzekł Lunatyk.
- No jak,
Lunatyczku?- spytał się Syriusz, któremu Selen robiła laske, a Franky wkładała
jego palca do swojej pochwy, podrażniając przy tym łechtaczkę.
- Może ktoś się
skusi na coś lepszego, niż ten gówniany alkohol?
- Dragi?
- O tak! – Remus podszedł
do swojego łóżka, i z nocnej szafki wyciągnął foliową paczuszkę z białym
proszkiem w środku. Otworzył ją i śliniąc mały palec, zamoczył go w zawartości
opakowania i wciągnął jedną dziurką nosa, a następnie drugą. Następnie podał
resztę, swoim towarzyszą.
Po pięciu minutach, wszyscy
byli naćpani i tańczyli, wśród wirującej, nieznanej im melodii. Później zaczęła
się kolejna orgia. Dzięki tym osobą i narkotykom, uznali, że to jest najlepsza
nocka w ich życiu. Rozpoczęcie roku uważają za rozpoczęte.
Chcę powiedzieć Ci,
Że pewna rzecz bardzo mnie kręci mnie kręci mnie kręci...
A ja wstydzę się,
I powiem tak, to bardzo proste to proste to proste...
Wiem, każdy jej chce
I nawet Ty, kiedy tak
Stoisz, patrzysz, czujesz, pragniesz...***
Że pewna rzecz bardzo mnie kręci mnie kręci mnie kręci...
A ja wstydzę się,
I powiem tak, to bardzo proste to proste to proste...
Wiem, każdy jej chce
I nawet Ty, kiedy tak
Stoisz, patrzysz, czujesz, pragniesz...***
~*~
Dochodziła godzina piąta trzydzieści. Na parkiecie
znajdowało się coraz mniej tańczących par, a niektórzy nawet zasnęli na
podłodze lub przy stole. Matty i Janny dawno temu już zniknęli z polu widzenia,
za to Emily zatopiła swoje smutki w wódce. Nie wierzyła, że Remus powiedział
jej, aż tak drastyczną prawdę, przecież ona go kocha. Nawet zachowała swoją
cnotę tylko dla niego, bo chce żeby to właśnie on stał się jej pierwszym mężczyzną, któremu odda się
całkowicie, a tym czasem to on obrzucił ją błotem. Właśnie dopijała już
szóstego mocnego drinka, gdy do barku przysiadła się, Janny. Włosy miała w
nieładzie, rozpiętą koszulkę i poluzowany krawat.
- Hejka, ślicznotko. Co taka samotna jesteś?
- Nie chce żyć. – I pociągnęła całym duszkiem, zawartość
szklanki.
- Co się stało?
- Zostaw się. Chce się pogrążyć w litrach alkoholu. Odejdź
stąd.
- Dobra!- już miała odejść, gdy w połowie kroku zatrzymał ją
Matty.
- Tutaj jesteś, Janny. Szukałem cię. Przyszłaś po picie, a
już cię sporo czasu nie ma. O, a kto to jest?
- To jest Emily Rose. – po słowach Janny, Matty podszedł do
Emily i pocałował ją w przegub dłoni.
- My już idziemy Ems. Miłej zabawy. – I już pociągnęła Matty'ego
za sobą, ale ten ani drgnął. Przysunął się do niej jak najbliżej, tak żeby to
tylko ona usłyszała co ma jej do powiedzenia.
- Może ją przygarniemy?
- ŻE CO?!
- Spójrz na nią. Biedna, samotna i pozbawiona towarzystwa.
Przyda jej się odrobina „dobrej” zabawy.
- Dobra. – odwróciła się na pięcie i znowu stanęła twarzą w
twarz z załamaną i upitą Rose. – Chodź Ems, pokażemy ci co to znaczy zabawa. –
Poczym bez oczekiwania na odpowiedź, pociągnęła ją za rękaw i wraz z Matty'im zmierzali
w kierunku dormitorium dziewcząt. Oczywiście zdjęli zaklęcie, przeciwko chłopakom.
~*~
Powolnym krokiem przemierzał korytarz, wciąż się uśmiechając
do samego siebie. Nie mógł uwierzyć, że wiecznie niedostępna i uparta Evans mu podziękowała
za ratunek. Jest wręcz wniebowzięty, bo w końcu będzie patrzeć na niego jak
na „normalnego” chłopaka. Jest jej bohaterem, któremu jest winna pewien dług.
Kiedy przeszedł przez dziurę pod portretem, bez zastanowienia przemierzał
prosto do swojego dormitorium. Nie marzył już o niczym innym, jak nie o ciepłym
łóżku. Kiedy przechodził przez parkiet, na którym kołysały się tylko dwie pary,
potknął się o leżącego na wejściu, śpiącego Petera. Jego wielki brzuch,
wystawał mu poza koszulkę, a jego spodnie były w połowie ściągnięte. Na twarzy
ktoś domalował mu wąsy, a na jego tłustych włosach, znajdował się jakiś biały
śluz. Nawet nie chciał wiedzieć, co to jest. Już nie miał zamiaru wpatrywać się
w obślizgłego Glizdogona, tylko ruszył dalej. Kiedy doszedł już do drzwi od
swojego dormitorium, bez pukania, od razu otworzył je, a co zobaczył to już go
kompletnie zszokowało. Dwie dziewczyny, pieściły Syriusza Blacka, a na podłodze
Remus z jakąś panną uprawiał seks bez
penetracji.
- Co wy tu robicie,
do chuja!!! – po jego wrzasku wszyscy zaprzestali swoje czyny, które dotychczas
robili.
- Jameeeeees! Stary, dołącz do naaas! – krzyczał na całe
gardło Syriusz.
- Spierdalać stąd! Natychmiast! NOW! – po tym, nikt już nie
umiał się sprzeciwić. Dziewczyny szybkim krokiem, zebrały z podłogi swoje
ubrania i chwiejnym krokiem wyszły z pokoju.
- Pojebało was?! – tym razem Rogacz zwracał się do
narajanego Remusa i Syriusza.
- James, przepraaaszamy, ale Lunatyk miał zjeeebany dzień i teeen,
noo. No wiesz. Stary, no. – jąkał się niemiłosiernie, tak jakby chciał
powiedzieć najprostsze zdanie w dwudziestu siedmiu językach.
- Idźcie spać, wy zjeby.
~*~
Księżyc o jodłę
Zaczepił rogiem
Trudno mu będzie
Za górę się zaszyć****
Zaczepił rogiem
Trudno mu będzie
Za górę się zaszyć****
Wracała do siebie, choć nie wiedziała gdzie iść. Zrobiła
wielki błąd, ale musiała się na nim zemścić. Nie może tak po prostu odejść, po
tym co zrobiła Zahnowi. Chciał ją zgwałcić. Musiał zapłacić za swoje złe czyny.
Ale pytanie brzmi dlaczego ona czuje się winna? Przecież powinna cieszyć się z
tego, że zostawiła go całego podrapanego na skraju Zakazanego Lasu, a może
jednak nie? Nie, ona nie jest, aż tak złą osobą.
Szła w rozpiętej koszulce, przez co było widać jej kremowy
stanik i majtki z kokardą. Ubrania zostawiła przy brzegu jeziora, ale dała radę
tylko założyć bieliznę i zarzucić jeszcze koszule. Zatrzymała się w połowie
drogi. Ona tak nie może postąpić. Przecież Dorcas jest dobrą osobą, i nie
będzie się zniżać do takiego poziomu jak Zahn. On już odpłacił za swoje czyny. Długo
nie zastanawiała się nad tym, więc wyjęła z torby kartkę i długopis, pisząc na
niej, starając się tak aby nie poznano jej charakteru pisma :
Na skraju lasu znajduje się Zahn,
który został zaatakowany przez zwierzę. Proszę o pomoc.
- Wysyłkus-Pomfrey! –
I list z jej ręki powędrował do skrzydła szpitalnego. Była dobrym człowiekiem,
tylko za późno to dostrzegła.
~*~
* Grubson- Nowa Fala,
** Natalia Kukulska- Zakochani,
*** O.N.A- Pieprz,
**** Stare Dobre Małżeństwo- Czarna Suka.
~*~*~*~
Notka beznadziejna. Spać mi się chce i ledwo co ją skończyłam. W piątek wymiotowałam, a dzisiaj dwa razy zemdlałam (pobranie krwi, a strasznie się boję igieł).. więc notka, ledwo co. Przepraszam za błędy.

Mogła go zostawić ! ._. To idiota, chciał ją zgwałcić ! Haha. James nie chciał orgii.. LEJĘ z tego ! XD Ale nie no ! Zajebisty rozdział ! Pisz dalej ! *o*
OdpowiedzUsuńDzięki, wielkie. Tw też jest fenomenalny, mój niestety nie. Notka pojawi się w sobotę, jak będziesz jeszcze chciała czytać. ;)
Usuń